Historia stomatologii polskiej

Drogi stomatologii polskiej, jak i krakowskiej są wspólnymi drogami stomatologii europejskiej. Przez długie lata, całe wieki, proste zabiegi, dziś wchodzące w zakres stomatologii (głównie usuwanie zębów), jak i wszystkie zabiegi chirurgiczne, były wykonywane przez rzemieślników zrzeszonych w cechach chirurgów. Zawiązały się one w średniowieczu, a przetrwały do połowy XIX w. O przekaz historyczny działalności chirurgów cechowych nie trudno. Jan Lachs, który opracował historię cyrulików krakowskich, nie pominął i szczegółów dotyczących posiadanego instrumentarium cyrulickiego i odpowiednich umiejętności ekstrakcyjnych, co raz to pojawiających się w przywilejach, statutach i uchwałach cechowych. Tak zatem, w paragrafie 2 przywilejów Zygmunta I (potwierdzonych następnie przez Zygmunta Augusta) czytamy, że do obowiązków czeladnika należy posiadanie własnego „puzdra z brzytwami, nożycami, grzebieniami, puszczadła dobre, kleszcze do zębów, nożyczki, szpadel, korcęgi do binczaygu i insze instrumenta do rzemiosła należące”.

     Statut stowarzyszenia czeladników chirurgicznych z 1617 r. gwarantuje takie umiejętności jak golenie, przygotowanie odwarów, wcieranie maści, stawianie baniek ciętych, upusty krwi, rwanie zębów etc.

 

Taki stan pozostał aż do czasów nowszych. Po wprowadzeniu „Urządzenia wewnętrznego Szkoły Głównej Krakowskiej” w 1815 r., normalizującego zakres szkolenia uniwersyteckiego chirurgów niższego rzędu, będących zarazem terminatorami oficyn chirurgicznych. Magistrowie chirurgii (czyli mistrzowie) zaprotestowali przeciw przyjmowaniu na wykłady uczniów chirurgii bez praktyki w oficynach chirurgicznych, „gdyż – jak uzasadniali – ludzie tacy później pod postacią chirurgów grają rolę medyków i nie są wyćwiczeni w krwi puszczaniu, zęba rwaniu, stawianiu pijawek i baniek, opatrywaniu pomniejszych ran, w posługach nagłych, w dawaniu enem itp …”

Statut Urządzający Zgromadzenie Chirurgów Krakowskich z 6.X.1845 r., w par.13 postanawia, co do wykonywania praktyki, że „z zakresu praktyki chirurgicznej […] wolno jest magistrom chirurgii zajmować się samodzielnie […] czyszczeniem – wyrywaniem i osadzaniem zębów, podcinaniem przyrosłego języczka …”. Członkowie zgromadzenia cechu chirurgów nakładają na każdego magistra chirurgii (mistrza) obowiązek posiadania odpowiednich narzędzi. W par.34 czytamy: „Narzędzia, które każdy przypuszczony do praktyki Magister Chirurgii posiadać powinien, są […] narzędzia do czyszczenia i wyrywania zębów”. Podobnie w „Urządzeniu Officyn” w par.59: „W każdej officynie mają się znajdować […] 4 Narzędzia do puszczania krwi, do wyrywania zębów…”

Nie są to zresztą jedyne dowody. W aktach ławniczych krakowskich znajdujemy echa procesów przeciw chirurgom. Oto jeden z nich, który rozegrał się szóstego dnia po Oktawie Bożego Ciała 1566 r. przed sądem ławniczym:

 

„Nicolaus Bogacz qaestus est contra Balthasarum Vinzam chirurgum, iż gdy przyszedł do jego oficyny, aby mu ząb ze spodniej szczęki wyjęto, towarzysz tego chirurga, tak mu źle ząb wyrwał, iż mu wkrótce kawał kości z szczęki wyleciał. Tłumaczył się Vinzam, iż ten towarzysz był obcy, a nie jego, i że mu kość wyleciała nie z rwania zęba, lecz ze złego leczenia wrzodu (apoftematia), który mu się potem utworzył. Rajcy, po zawezwaniu opinii starszych cechu chirurgów, gdy dłuższy czas upłynął od rwania zęba, a wylecenia kości, oddalili skargę Bogacza”.

 

Poza źródłami historycznymi nie brak przecież materiałów kostnych (choćby tych, które zgromadzone zostały pod mniejszą wieżą kościoła mariackiego), w którym nie trudno napotkać śladów pomyślnie przeprowadzonych ekstrakcji zębów.

Tak było jeszcze w początkach XIX w. Tak w Krakowie, jak i w innych miastach europejskich, chirurdzy usuwają zęby – jedyny powszechnie odstępny zabieg, rzadziej stosują wypełnienia, jeszcze rzadziej – uzupełnienia.

Wszakże wtedy pojawiają się wędrowni specjaliści, których zakres możliwości jest znacznie większy. I tak w 1808 r. zjawia się Francuz Girbaux, który „chędoży zęby z niezrównaną lekkością, przywraca im pierwszą białość bez najmniejszego bólu, wyrywa także z zręcznością zadziwiającą, plombuje i wprawia zęby sztuczne, które podobne są do naturalnych”. Później M. Hofmann. Mówił on o sobie, że ”wyrywa zęby i ich korzenie z największą sprawnością, czyści one, oddziela zdrowe od zepsutych, zatwierdza karye, plombuje one, oddalając ból i zapach niemiły […] wstawia zęby sztuczne osobom, które ich nie mają”. Był w Krakowie wielokrotnie.

Znacznie później przyjechał „królewski-pruski nadworny dentysta” Aleksander Laemlein, który „posiadał sposób nie tylko mechanicznego wprawiania pojedynczych zębów, ale rzędów tychże i całych szczęk na złotych i platynowych blaszkach” i wiele innych umiejętności. Antoni Nejman, dentysta petersburski, leczył gnilec, wypełniał ubytki, wyjmował „z łatwością” zepsute zęby i uzupełniał brakujące. Biednych przyjmował bezpłatnie. Wreszcie Jan Ascher, który posiadał „sztuczny sposób wprawiania zębów z massy takiego koloru, jakiego będą zęby zdrowe, obok wyrwanych stojące”.

Dnia 23 kwietnia 1813 r. przyjechała do Krakowa Józefa Serre wraz z mężem „dentystą, członkiem chirurgicznej Akademii w Metz i Cesarsko-królewskiego medyczno – chirurgicznego Fakultetu wiedeńskiego” i innych uczelni europejskich, Janem Jakubem Józefem Serre. Wkrótce potem mąż zmarł, a przynajmniej tak powiedziała pani Serre, dopraszając się w Wydziale Lekarskim krakowskiego uniwersytetu, o dopuszczenie jej do egzaminu upoważniającego do prowadzenia praktyki dentystycznej. Egzamin rzeczywiście zdała wzorowo i odpowiedni patent otrzymała. Wyjechała z Krakowa. Po latach okazało się, że pan Serre żył jeszcze długie lata i praktykował w Berlinie. Tak zatem, pierwsza kobieta-stomatolog weszła do historii nie tylko dzięki swym kwalifikacjom, ale też dzięki podstępowi.

Duże zmiany zaszły w wykształceniu lekarskim wraz z reformą Uniwersytetu, którą przeprowadziła Komisja Edukacji Narodowej pod koniec XVIII w. Od tej pory chirurgia stała się przedmiotem uniwersyteckim. Uczyć się jej musieli i ci, którzy mieli zostać chirurgami- rzemieślnikami, i ci którzy kończyli studia z tytułem doktora medycyny i chirurgii. Ważne jest jednak to, że podniósł się poziom wykonywanych zabiegów chirurgicznych, wśród których znalazły się zabiegi należące dziś do stomatologii.

Pierwszym profesorem chirurgii był Rafał Józef Czerwiakowski (1743 – 1816). W jego wykładach i w jego działalności klinicznej znalazły się również zagadnienia należące do stomatologii. Usuwanie zębów jako najczęstszy zabieg, ale również złamania, stany zapalne i nowotworowe oraz pierwsze próby stosowania uzupełnień protetycznych. Podobnie jest u jego następców.

Prof. Ludwik Bierkowski (1801 – 1885) też nie ograniczał się do usuwania zębów, lecz operował zmiany nowotworowe szczęk i jamy ustnej, operował rozszczep wargi („zajęcza warga”) i podejmował próby operowania rozszczepu podniebienia.

W połowie XIX wieku, w miarę postępów medycyny i chirurgii, z chirurgii obejmującej dotąd całokształt zabiegów chirurgicznych, zaczynają się wyodrębniać poszczególne dyscypliny. Tak zatem, najpierw usamodzielnia się okulistyka, później choroby skórne (dotąd związane z chirurgią), laryngologia, ortopedia itd. Również w 2 połowie XIX w., przychodzi czas na usamodzielnienie się stomatologii.

W 1877 r. dr med. i magister dentystyki Karol Goebel (1845 – 1891), habilituje się z zakresu dentystyki i rozpoczyna wykłady z tego przedmiotu. Goebel jest pierwszym docentem dentystyki w Polsce. Po jego przedwczesnej śmierci, wykłady przejmuje jeden z uczniów wielkiego chirurga Ludwika Rydygiera – Wincenty Łepkowski (1866 – 1935). Habilitował się z dentystyki w 1897 r. Od 1898 r. studentów medycyny obowiązywało wysłuchanie wykładów z tego przedmiotu.

 

W roku 1902 powstał Instytut Stomatologii z ambulatorium i pracowniami Ten rok przyjmuje się za datę powstania pierwszej katedry stomatologii w Polsce.

 

Podobnie w Warszawie w tamtejszym Królewskim, a potem Cesarskim Uniwersytecie Warszawskim, również nauczano dentystyki. W r. 1898 Bolesław Dzierżawski wydal „Przegląd Dentystyczny”, pierwsze czasopismo stomatologiczne w Polsce. W latach międzywojennych powstał w Warszawie Państwowy Instytut Dentystyczny (1920 – 1932), przekształcony następnie w Akademię Stomatologiczną. Dział tam Marian Zeńczak (1891 – 1948) kierownik katedry ortodoncji. Chirurgia stomatologiczna wiele zawdzięcza działalności Alfreda Meissnera (1883 – 1953), twórcy nowego typu kleszczy ekstrakcyjnych.

W Uniwersytecie Lwowskim działał najwybitniejszy stomatolog tamtejszych czasów prof. Antoni Cieszyński (1882 – 1941), cieszący się międzynarodowym uznaniem (prawo Cieszyńskiego-Diecka w rentgenologii stomatologicznej).

 

W Krakowie, w styczniu 1945 r., tuż po przejściu frontu, dziekan Wydziału Lekarskiego UJ zlecił dr Ludwikowi Siepplowi zorganizowanie Instytutu Stomatologii. Powstało prowizoryczne ambulatorium, które rozpoczęło pracę już 1 lutego 1945 r.

W 1948 r. Wydziały Lekarskie uniwersytetów w całej Polsce zostały wyodrębnione w Akademie Medyczne. Zarazem przy Wydziałach Lekarskich tych nowych instytucji powołano Oddziały Stomatologiczne, dla kształcenia przyszłych lekarzy stomatologów.

Podobnie jak w połowie XIX w. pojawiły się w medycynie nowe specjalności, tak i w połowie XX w. w stomatologii wyodrębniają się nowe działy. Odpowiednio do tego powstaje w nowych warunkach:

Zakład Stomatologii Zachowawczej – do leczenia próchnicy zębów i jej następstw;

Zakład Chirurgii Stomatologicznej – do leczenia procesów zapalnych, złamań, spraw nowotworowych;

Zakład Protetyki Stomatologicznej – do protetycznego stosowania uzupełnień braków zębowych;

Zakład Ortodoncji – do leczenia wad zgryzu.

W miarę rozwoju nauki, zakres postępowania w poszczególnych dyscyplinach zwiększał się i dziś jest daleko szerszy niż w swoich początkach. Ale to już do historii nie należy.